Praca, nie obietnice

Były agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego Wojciech J., kłamie w sprawie sexafery z udziałem posła PiS!

Odsłony: 1467

W mijającym tygodniu w mediach przewijał się temat rzekomego tuszowania afery seksualnej z udziałem posła Prawa i Sprawiedliwości Andrzeja Matusiewicza. Rewelacje te ujawnił agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego Wojciech J., który w maju ubiegłego roku został najpierw zawieszony w czynnościach służbowych, a następnie zwolniony ze służby.

Wojciech J. to mieszkaniec Elbląga. Przed służbą w CBA był funkcjonariuszem Straży Granicznej i oficerem Wojska Polskiego. Nie sprawdził się w żadnej z wymienionych formacji.

Braki pożądanych predyspozycji nadrabiał pisaniem raportów – donosów. Często nagrywał rozmowy z kolegami i przełożonymi, a następnie przekazywał nagrania służbom wewnętrznym lub Żandarmerii Wojskowej.

Jego donosy nigdy nie miały żadnej wartości, dlatego dochodzenia były umarzane.

Pisanie skarg – str. 1 – str. 2 – do Ministra Obrony Narodowej to normalka dla Wojciecha J.

Na jednego z przełożonych złożył blisko 20 zawiadomień do Żandarmerii Wojskowej, prokuratury i policji.

Istotnym jest fakt, że Wojciech J. notorycznie krzywdzony przez przełożonych, leczył się psychiatrycznie.

Kiedy w 2013 r. przenosił się z Morskiego Oddziału Straży Granicznej do Wojska Polskiego, system rekrutacyjny tego nie wychwycił.

W wojsku leczył się psychiatrycznie 6 miesięcy, ale nie przeszkodziło mu to w dostaniu się do CBA. Jak widać system rekrutacyjny do służb specjalnych posiada sporo wad.

Na usprawiedliwienie CBA należy wspomnieć o restrykcyjnych przepisach rozporządzenia o ochronie danych osobowych oraz to, że mimo wszystko wykryli własne błędy i zweryfikowali niezrównoważonego psychicznie agenta.

Niestety, agent miał czas na zabezpieczenie się, poprzez spreparowanie nieprawdopodobnej historii i pisanie bzdur do Premiera.

Teraz się mści. Prokuruje fakty by uchodzić za męczennika politycznego. Przed wyborami temat rzekomego rozpasania seksualnego posła PiS, trafił na żyzny grunt. Media podchwyciły temat bez zgłębiania jego istoty.

Wojciech J., gdy służył jeszcze w wojsku, melduje przełożonym o nieuprawnionym otwarciu jego sejfu i manipulacji w komputerze, czyli mamy analogię do obecnych oskarżeń agenta.  STR 1 – STR. 2

Przypomnę, że oskarżał on Centralne Biuro Antykorupcyjne o zabranie z jego sejfu rzekomych nagrań stosunków seksualnych posła z nieletnią.

W donosach z lat 2015-2016 r. Wojciech J. oskarża przełożonych o szykanowanie i mobbing, co można również przeczytać w piśmie do Premiera z 2018 r.

Wojciech J. odgrzewa stare kotlety i karmi nimi żądne sensacji media.

Kim jest były agent CBA Wojciech J.?

To przede wszystkim osoba skazana prawomocnym wyrokiem!

W styczniu 2019 r. sąd skazał Wojciecha J. za umyślne pomówienia. Konsekwencją tego wyroku było zwolnienie Wojciecha J. z funkcji wykładowcy w Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej.

Niskie pobudki etyczne Wojciecha J. jako wykładowcy, opisane są w książce: Autoplagiat jako nieetyczna praktyka akademicka. Książkę można pobrać z portalu Ku Prawdzie

Wiele o Wojciechu J. mogą powiedzieć współmieszkańcy z osiedla Śródmieście w Elblągu.

Wojciech J. złożył kilkanaście niepotwierdzonych procesowo doniesień do prokuratury na swoich sąsiadów i zarząd spółdzielni mieszkaniowej, co jest ewidentnym dowodem na brak jego wiarygodności.

Także byli przełożeni Wojciecha J. nie mają o nim dobrego zdania. Jeden z nich humorystycznie stwierdza:

„Wszyscy się o niego bili – jedni, żeby się go pozbyć, drudzy, żeby go nie przyjąć”.

Wojciech J. domagał się, a wręcz żądał medali, urlopów nagrodowych i nagród pieniężnych.

Wobec byłego agenta były wszczynane postępowania dyscyplinarne oraz z powodu zaledwie dostatecznej opinii kadrowej, wszczęto wobec niego procedurę zwolnienia z zawodowej służby wojskowej.

Człowiek historia. Znany wszystkim służbom państwowym w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Elbląga. Zadarł nawet z Państwową Strażą Pożarną.

Pisał na wszystkich doniesienia i zażalenia. Jednak najgorsze jest to, że niszcząc ludzi, marnując czas służbowy i uprzykrzając życie, nadal czuje się bezkarny.

Czy Wojciech J. wreszcie odpowie przed sądem za nieuprawnione kopiowanie dokumentów służbowych, potwierdzanie nieprawdy i zniesławienia? Czas pokaże!

Eryk Kowalczyk

Eryk Kowalczyk - Legitymacja   ku prawdzie